RSS
 

Mur

26 gru

 

   Mur odcina od siebie dwa różne światy. Ma za zadanie chronić i osłaniać, a im jest wyższy, tym lepiej spełnia swoją rolę.

   Czyli można o nim powiedzieć, że jest dobry? Nie wiadomo, bo to zależy od tego czy mówimy o murze w postaci fizycznej, czy o murze mentalnym.

 

 

  Sprawa w przypadku tego fizycznego np. z cegły jest bardzo prosta. Jednak mentalny, to już coś zupełnie innego.

   W momencie, kiedy osoba czuje się zagrożona może rozpocząć budowie wokół siebie takiego właśnie muru mentalnego.

  Początkowo osiąga zamierzony efekt. Chroni swoje delikatne wnętrze. Może to jednak doprowadzić do swoistej znieczulicy, która jest skrzętnie ukrywana pod codzienna maską uśmiechu i dobrego nastroju. To jednak nie trwa wiecznie i mur kiedyś pęka, rozpada się na kawałki. Wtedy ulega destrukcji i degradacji osobowość. Priorytetem, jest wtedy jako takie egzystowanie i ponowne odbudowanie muru. Bez pomocy bliskich dochodzi do utracenia człowieczeństwa, którego najważniejszym fragmentem oraz fundamentem są uczucia.

  Ktoś może powiedzieć, że to tchórzostwo. W części to i prawda ale te działania stanowią protekcję siebie samego, co umożliwia dalsze działania na drodze do przetrwania.

  Ale jak to mówią „CO CIĘ NIE ZABIJE, TO CIĘ WZMOCNI”. I oby było tak zawsze.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Jesienne oczyszczenie

21 paź

    Mój ostatni wpis miał miejsce 4 lipca, a więc dość dawno.
Zdarzyło się bowiem wile nieprzewidzianych spraw, z którymi musiałam zmierzyć się, jak mała dziewczynka ze strachem przed ciemnością.

  Właśnie, ciemność…to ona towarzyszyła mi ostatnimi czasy, otulała swym chłodem.
Miałam jednak na tyle szczęścia, że potrafiłam w tym mroku dostrzec promyk nadziei, który rozbłysną ciepłym światłem dzięki przyjaciołom, którzy są tuż obok i wiem, że nie pozwolą mi upaść.
   Teraz, gdy znowu się uśmiecham, zbieram energię do działania. Ona jest mi teraz bardzo potrzebna.
Walka o życie bliskiej osoby jest zawsze najcięższa, ale nigdy nie należy się poddawać!

 

 

   Przelewanie uczuć w słowo pisane to mój sposób na oczyszczenie duszy, wylanie tego co mam w sobie.

Ten wpis to moje jesienne oczyszczenie po ciężkim czasie.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wieczorowa lekkość życia bez słów

04 lip

   Wszelkie negatywne emocje, bolesne odczucia zostały zmyte przez wieczorne połączenie deszczu ze słońcem. Złote promienie prześwietlały w magiczny sposób kryształowe krople, nadając tym samym światu tysiące barw.

  Deszcz oczyścił nie tylko świat ale też moją duszę. Zachwyciłam się tym ulotnym pięknem, które zupełnie przeniknęło mnie i pochłonęło. Zatopiłam się w tej niesamowitej chwili, pozwalając wszystkim uczuciom przepływać przeze mnie. Poczułam wtedy lekkość życia bez słów, bo są one niemal zbędne.

  By określić splendor najdrobniejszych rzeczy tego świata potrzeba głębokiego wdechu, przymknięcia oczu, uśmiechu i przede wszystkim wolności uczuć.

„Z każdym tchem, roztapiam wciąż,
Słońca ostatni blask.

Zamknę oczy by czuć, lekkość życia bez słów,
Jest jak ciepły miód.
Milczenie nie krępuje już mnie.
I zostanę już tu, nim zgromadzi się tłum,
Ciszą do mnie mów.
Milczenie nie krępuje już mnie.
Milczenie nie krępuje już mnie.
Milczenie nie krępuje…

Wiem, że są
Ważne sprawy, liczby, dzień i noc.
Czas to pieniądz, wszystko ma swój kres,
Oni śpieszą się, to nie dotyczy mnie.”

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kalejdoskop

03 lip

  Zaczęło się mianowicie od nocnej walki z komarami. Niby błaha, codzienna sprawa, z którą każdy boryka się letnią porą. Jednak ci krwiopijcy piszczący nad uchem mają niemal idealną taktykę polowania na swą ofiarę. Ich niecny plan przy dłuższej obserwacji da się na szczęście rozgryźć. Dzięki tym jakże uroczym stworzeniom mój organizm odpoczął 4,5 h z przerwami.
Efektem było włączenie się agresora, którego tempo pracy podkręciła wizyta w przyszpitalnej przychodni. Oczekiwanie 4 h na wizytę trwającą zaledwie 10 min potrafi „pozytywnie” nastawić do życia. Długi powrót do domu i ciepełko panujące na dworze zaowocowały burzą wewnętrzną. Jedyne co trzymało mnie przy resztkach zdrowego rozsądku to rozmowa z przyjacielem i perspektywa spędzenia popołudnia i wieczoru z przyjaciółką.
   Ehh…wreszcie naprawimy swoje relacje, reperujemy je. Wspólne narzekanie, marudzenie, picie kawy i oglądanie filmu sprawiły, że mój okropny nastrój uciekł gdzieś daleko-i dobrze. Nastała wręcz euforyczna radość i rozluźnienie.
  Teraz, kiedy jestem już w domu uciekły ze mnie wszystkie emocje. Widocznie ich wahania w dzisiejszym dniu były zbyt duże i mój mózg ma dość tego kalejdoskopu.
  Uczucia są potrzebne. Dzięki nim wiemy, że żyjemy. Jesteśmy tu i teraz. Powinniśmy czuć życie całym sobą i nie bać się tego. NO ALE CO ZA DUŻO TO NIE ZDROWO…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Początek

02 lip

Od czegoś trzeba zacząć, tak więc udoskonalam bloga jednocześnie bijąc się z myślami.
Zobaczymy co z tego będzie.


 

 

 

 

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii